Statystyki pokazują, że Polacy nie czytają książek, a wręcz że znaczna grupa nie posiada w domu ani jednej książki. Nie jest to pocieszająca myśl. Ale z drugiej strony jest grupa ludzi, którzy czytają książki w masowych ilościach.

Skąd brać książki, żeby nie zbankrutować?

Czytając książki tradycyjne dość oporową granicą liczby przeczytanych książek miesięcznie może być ich cena. Kupując książkę za średnio 40 złotych, przeczytanie 10 książek miesięcznie, oczywiście zakładając kupno ich nowych w księgarni, wyniesie czytelnika 400 złotych. Powiedziałbym, że to jest dość dużo. Nawet połowa tej kwoty miesięcznie jest już dość znacznym obciążeniem domowego budżetu. A czy dla mola książkowego 10 książek to faktycznie tak dużo? Dla niejednego zapewne dużo, jednak są osoby czytające znacznie więcej i dla takich osób, 10 książek to jedynie połowa, albo i mniej, miesiąca. Czy istnieje więc jakiś sposób, który zapewniłby nam możliwość czytania bez rujnowania budżetu domowego? Oczywiście pierwszym pomysłem, jaki zapewne wpadnie wszystkim do głowy będzie biblioteka. Cóż, nie ma co się kłócić, że jest to najtańsza możliwa opcja czytania książek. Jednak ma swoje wady, a największą wadą jest, moim zdaniem, brak możliwości czytania najnowszych tytułów. Oczywiście, nie mam na myśli, że biblioteka nimi nie dysponuje, bo jak najbardziej posiada je w swoich zbiorach. Problemem jest dostępność. Jak tylko nowe tytuły pojawiają się w bibliotece, to natychmiast są wypożyczane i kolejka po dostęp do nich może ciągnąć się miesiącami. Jakie inne są wady biblioteki? Można wymieniać bardzo długo: poniszczone książki (często z brakującymi stronami), trzeba dojeżdżać, aby wypożyczyć lub zwrócić książkę, częsty brak pozycji na którą pojawi się akurat ochota, a także brak możliwości zachowania książki, która może zachwycić.

Jak nie biblioteka to jaka alternatywa?

Oczywiście są inne alternatywy – głównie lokalne. Przykładowo akcja wędrująca książka, w której (w zależności od akcji) przynosisz swoją książkę, a w zamian dostajesz czyjąś. Do mnie ta akcja nigdy nie trafiła, niestety. Brak szerokiego wyboru książki, którą chcę przeczytać dyskwalifikuje całkowicie, w moim przypadku, taką metodę wymiany książek. Innym, o wiele bardziej trafiającym do mnie sposobem wymiany książek jest korzystanie z platformy pozwalającej na zakup i sprzedaż książek. Przykładem takiej platformy może być https://skupszop.pl/. Jak to działa i jakie ma zalety? Jest to internetowy antykwariat. Możesz znaleźć tam używane książki w bardzo okazyjnej cenie, często stanowiące jedynie ułamek pierwotnej. Paczka z książkami przychodzi do domu. Można śmiało zamówić znaczną ilość książek, ponieważ teraz najlepsza cecha tego typu platform. Ten internetowy antykwariat daje możliwość sprzedaży z powrotem tych książek. Rejestrujesz przeczytane książki na stronie, dostajesz ich wycenę, przy odpowiedniej kwocie przyjeżdża do Ciebie kurier, odbiera książki, a Ty dostajesz zwrot pieniędzy, które możesz przeznaczyć na kolejne pozycje. Jeśli książka się spodoba i chcesz ją zatrzymać? Po prostu tej nie zwracasz. W ten sposób można czytać naprawdę wiele książek i nie zrujnować swojego budżetu. A co najlepsze – nie ma ram czasowych, nie musisz zwracać książek w ciągu np. miesiąca.

Oczywiście każdy sposób ma swoje zalety i wady. Bez wątpienia najtańszym będzie biblioteka, najwygodniejszym będzie internetowy antykwariat, a najbardziej korzystnym dla autora ciągły zakup nowych książek.